2017-08-28

The art of camouflage

Niezależnie od tego, czy bawisz się w ASG, czy może spędzasz rok w rok kilka tygodni na poligonie – kamuflaż indywidualny to klucz do poprawy swojej skuteczności. Zwykle większe szanse na wyjście cało z potyczki ma ten, który pierwszy dostrzegł przeciwnika, samemu pozostając niewykrytym.

Nie trzeba dodawać, że sam mundur wraz z odpowiednim nakryciem głowy dają raczej niezadowalający efekt, chociaż pokrywają bardzo duży procent powierzchni ciała – w dalszym ciągu mogą Cię zdradzić dłonie, twarz, szyja, czy nawet zbyt regularne i „ludzkie” kształty sylwetki. A i nawet najdroższy ekwipunek nie pomoże, jeżeli zostanie dobrany nieodpowiednio do warunków terenowych.

Poniżej zaproponujemy Wam kilka gotowych rozwiązań. Nie będziemy zagłębiać się za bardzo w teorię, gdyż już wiele takich poradników znajduje się w sieci. Jednak warto zapamiętać kilka najważniejszych reguł:

- tam gdzie to możliwe, należy przemieszczać się powoli, lub pozostać w bezruchu (ruch, zwłaszcza gwałtowny bardzo przyciąga uwagę),

- należy trzymać się zacienionych lub nieregularnie oświetlonych miejsc, unikając kontrastowych przestrzeni i cienia, który może Cię zdradzić (polany, horyzonty, przerwy w szpalerach drzew).

- unikać odblasków (od ostrza noża, szkła zegarka, soczewki kolimatora...)

- unikać regularnych kształtów i kontrastowych kolorów (owal hełmu, jednolita czerń broni/repliki).

Reguł jest więcej, tak jak te dotyczące kontroli swojego otoczenia, unikania niepożądanych dźwięków (chlupot wody w manierce, grzechotanie kulek w hi-capie...) czy nawet zapachów (perfumy, dezodoranty, silne przyprawy, wonne dania), ale tyle na początek wystarczy. Zastosowanie ich i tak przyniesie dużą poprawę.

Skoro podstawy podstaw mamy za sobą, czas na wspomniane powyżej rozwiązania:

- Ghillie suit: generalnie odradzamy je każdemu bardziej mobilnemu od snajpera. Chociaż nie można odmówić mu skuteczności, ghille suit jest dość ciężki, mało przewiewny, a także lubi się plątać w gałęzie i krzaki.Nie zmienia to jednak faktu, że pod względem właściwości maskujących nic nie może się z nim równać.


- Moskitiery: Niewielkie moskitiery nakładane na głowę spełniają trojakie zadanie. Po pierwsze – jak sama nazwa wskazuje – trzymają komary i inne robaki z dala od Twojej twarzy. Po drugie – deformują doskonale znany i bardzo szybko zauważany kształt głowy oraz czapki/kapelusza. Po trzecie – zapewniają maskowanie twarzy i – co jest równie ważne – szyi.


- Farby do kamuflażu: rozwiązanie równie skuteczne, co nielubiane zarówno przez prawdziwych żołnierzy, jak i tych weekendowych. Farba ma swoje wady (co kilka godzin trzeba ją poprawiać, zimą twardnieje i trudno ją rozprowadzić), ale poprawnie stosowana naprawdę daje radę. Przede wszystkim trzeba pamiętać o dokładnym pokryciu całej twarzy oraz szyi (łącznie z uszami, karkiem, zakolami, łysiną i wszystkimi podbródkami) oraz pomalowaniu miejsc wklęsłych i ciemnych jasną farbą, a jasnych i wypukłych – ciemną. Farby dostępne są w sztyftach oraz w pudełkach z lusterkiem. Warto pomalować także dłonie, zwłaszcza jeżeli nie nosisz rękawiczek. Rada – dokładne pomalowanie twarzy jednym kolorem daje dość słaby efekt.



- Stalowa maska na twarz: Rozwiązanie idealne do ASG (chociaż stosowane też przez żołnierzy i policjantów w czasie treningów z pirotechniką i replikami). Poza tym, że poprawia kamuflaż ponad połowy twarzy, siatkowana powierzchni chroni policzki, nos i usta przed uszkodzeniem, a zęby przed wybiciem.


- Siatki maskujące: kawałki tradycyjnej siatki maskującej mogą zostać wykorzystane do stworzenia tzw. viper hood, czyli kaptura wyglądającego jak swego rodzaju mały ghillie suit. Znakomicie wystarcza do szybkiego zamaskowania się w zasadzce. Równie przydatne są osobiste siatki maskujące, zwane też szalami snajperskimi. Noszone jako szalik, kamuflują szyję oraz kark, narzucone na głowę rozbijają górną część sylwetki, a do tego można użyć ich do zrobienia improwizowanego tzw. mitznefet, czyli pokrowca załamującego charakterystyczny, kulisty kształt hełmu (zresztą do tego samego można wykorzystać pociętą siatkę do maskowania stanowisk i pojazdów).


- Maskowanie repliki/broni: Chyba najwygodniejszym i najtrwalszym sposobem zamaskowania swojej broni lub repliki jest jej pomalowanie farbami w sprayu. Wielu użytkowników poleca farby FOSCO jako kompromis pomiędzy jakością krylonu, a ceną farby z marketu budowlanego. Przy czym do takiego malowania warto się odpowiednio przygotować, bo łatwo niestety to zepsuć przez zły dobór palety kolorów (przeważnie 2-3), czy niewłaściwe przygotowanie powierzchni (trzeba odtłuścić benzyną ekstrakcyjną). Poza tym nie każdy chce (ASG) lub może (wojsko, rekonstrukcja) pozwolić sobie na takie działanie.


W takim wypadku niezwykle przydatne są inne, mniej permanentne środki kamuflażu – siatka do maskowania broni, włóczki maskujące, czy taśmy jutowe albo taśmy typu self-adhesive.


Podsumowując – dość niewielkim kosztem można znacząco poprawić właściwości maskującego swojego munduru i oporządzenia. Wiele z tych rozwiązań stosowanych jest przez profesjonalistów, co można zresztą podpatrzeć na zdjęciach krążących po internecie (pojawiają się też na naszym fanpage’u na FB). Jeżeli macie jakieś pytania na ten temat – piszcie i dzwońcie. Chętnie pomożemy.

JK

This page uses cookie files to provide its services in accordance to Cookies Usage Policy. You can determine conditions of storing or access to cookie files in your web browser.
Close
pixel